Dziś imieniny Jerzego i Wojciecha. To dość charakterystyczne imieniny – swoisty punkt odniesienia: nie wiem czy też tak macie, ale ja zawsze pamiętam pogodę na Jerzego… (np. w 2000 roku  był upał, to był okres świąt  Wielkanocnych… A rok temu było cieplej niż dziś…)

Wojciech to Tata Ani, wpadnę do Niego na chwilę złożyć życzenia. Znając życie ( i Pana Wojtka) chwila się przeciągnie, bo – jak mówi Ania to „człowiek historyjka”. Mówi dużo, barwnie, sugestywnie, emocjonalnie. Lubię Go słuchać. Do tego ( znając życie, czyt. znając Pana Wojtka) poczęstuje nas nalewką domowej roboty i własnoręcznie wędzoną szynką oraz również samodzielnie zrobionym serem z czarnuszką. Od liceum zawsze ciepło myślę o Panu Wojtku w dniu imienin.

Tego dnia myślę też zawsze o cudownym i nieodżałowanym Jerzym Turku. Był znakomitym aktorem – wszyscy to wiemy, znamy Go z wielu świetnych ról. Miałam szczęście poznać Go osobiście i pracować z Nim w serialu i w teatrze. Nie przesadzę pisząc, że wszyscy Go kochali. Był uważny, życzliwy, bardzo dowcipny. Zawsze otoczony grupką ludzi w różnym wieku, którzy chcieli Go posłuchać albo po prostu być w kręgu Jego serdecznego oddziaływania. Bardzo Go brak…

Rok temu spotkałam Jego wnuczkę – Olę, którą poznałam gdy miała 5 lat i była nieprawdopodobnie słodka. Teraz jest studentką, kocha konie i koty i nadal jest śliczna.

Jerzy kochał wnuczkę szaleńczo, często o niej opowiadał, a my lubiliśmy słuchać. Ola ma w oczach Jego ciepło i Jego miłość do świata, podobną mądrość i łagodność.

To pewnie w dużym stopniu geny, ale myślę, że to także rodzaj posagu, który otrzymujemy od naszych dziadków i rodziców. Prawdopodobnie Ola ten ogrom miłości i dobroci, które dostała przekaże swoim dzieciom i wnukom, a po drodze – tak jak jej dziadek Jurek – będzie obdarowywać nimi ludzi, którzy będą mieli szczęście znaleźć się w jej otoczeniu.

A wracając do tematu imienin w ogóle… Tradycja obchodzenia hucznych imienin chyba trochę ginie w narodzie? Przynajmniej z mojego punktu widzenia tak to wygląda. Pamiętam, że kiedy byłam dzieckiem, imieniny były ważną uroczystością, bankietem na miarę Sylwestra.

Menu, które obowiązywało konkurowało z żelazną listą potraw zaplanowaną na dwa świąteczne dni (absolutnie nie do przejedzenia). Pieczone mięsa, sałatka jarzynowa, śledź pod pierzynką, szynka w galarecie, jaja w majonezie, barszcz, paszteciki, boeuf strogonoff, bigos, kaczka z jabłkami, 4 rodzaje domowego ciasta i do tego występy artystyczne ( niby skąd wzięło się powiedzenie „u cioci na imieninach”?).

Na takie przyjęcia mieli i (czasem jeszcze mają) czas i siły nasi rodzice. W naszym – moim i Ani pokoleniu to się nie zdarza.

Z jednej strony to dobrze, nie można marnować jedzenia. Według mnie (tego starsi czasem nie mogą zrozumieć;) naprawdę wystarczy bagietka, deska serów, hummus, quiche, dwie sałatki i pyszne ciasto.

Ważniejsze od tego, co na stole jest to, żeby razem przy nim usiąść, spotkać się, pobyć razem, POROZMAWIAĆ… Imieniny mogą być pretekstem.

Dla mnie ważna jest też oprawa i nakrycie stołu, ale o tym kiedy indziej.

Magdalena

5 thoughts on “Nie zapominajmy o imieninach

  1. Celebrujmy życie ❤️❤️❤️
    Dziękuje za piękne myśli które sprawiają ze dokładniej żyjemy i oddychamy z większym spokojem ❤️❤️❤️
    Wczoraj by the way 🙂 kupiłem tez niezapominajki, są chyba jeszcze silniejsze niż róże, pozbawione bez kolców, bez agresji, bez tytułów a jednak niezapomniane❤️

  2. Dziękuję za ten tekst, dobrze że tu zajrzałam bo zapomniałabym o pewnym Wojtku, i przy okazji o czyichś urodzinach… ☺ Co do menu dla gości, to mam doświadczenie, że dobrze mieć swoje ‚danie charakterystyczne’, np określony rodzaj surowki, potem bywa że goście o nie dopytują 😁 Ja jestem mniej więcej ten sam przedział wiekowy co Wy (rocznik 76) i do deski serów dopisałabym w zestawie jeszcze papryczki nadziewane fetą ☺
    P. S. Pani Madziu, a Pani obchodzi 29 maja? 😊

    1. Pani Jolu, ja też bardzo lubię papryczki nadziewane fetą- to faktycznie dobra przekąska i ładnie wygląda na stole;). Ja obchodzę imieniny teoretycznie 29 maja, ale życzenia przyjmuję 25, 27, 29 maja i 22 lipca- bo różne kalendarze różnie podają, a ja się z tego cieszę☺️😉🙃

  3. Ania odziedziczyła po Tacie umiejętność opowiadania historyjek:) Moja ulubiona, z udziałem Pana Wojtka w tle, to historia o ptaku-sraku:) Fajny tekst. I inspiracja na gościnny stół (bagietka, deska serów itd. – super).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *