Nie chciałabym, żeby ten post był próbą formułowania jakichś „mądrości” ;). Ale chcę go napisać, bo zainspirowana rozmową z koleżankami, próbuję przyjrzeć się sytuacjom, na które często skarżą się kobiety w moim otoczeniu. Sytuacjom, których sama czasem (na szczęście już rzadziej) doświadczam. Mówię o nieprzyjemnym uczuciu, że ktoś przekracza nasze granice, nie szanuje naszych potrzeb, nie liczy się z naszymi emocjami. Jak często czujecie, że zostałyście wykorzystane, nadużyte przez szefa, koleżankę czy rodzinę?

Znacie ten stan, gdy chce Wam się płakać, bo ktoś Was nie docenił, zlekceważył? Chciałybyście, żeby ktoś Was przytulił, pocieszył, a jednocześnie macie poczucie (umówmy się, że niebezpodstawne;), że przecież na takie traktowanie pozwoliłyście? Własna reakcja na to uczucie bywa różna – albo myślenie: jestem do niczego, może faktycznie nie zasługuję na szacunek, albo: ludzie są podli, bezwzględni, nikomu nie można zaufać.

Strasznie późno zaczęłam sobie z tym radzić, ale radzenie sobie z tym to jeden z aspektów, dla których warto być dorosłą, dojrzałą kobietą. Mam wrażenie, że nasze dzieci raczej nie będą miały takich problemów, bo my jako matki nauczone (nie zawsze pozytywnymi) doświadczeniami, staramy się wpoić im to, czego nam brakowało: wysoką samoocenę, asertywność, umiejętność jasnego przekazu w komunikacji, czyli mówienie o tym, co czujemy, co nas boli, czego nam brakuje.

Zastanawiam się, co jest przyczyną, że tak często same niedostatecznie się cenimy, że spychamy swoje potrzeby na dalszy plan? Cechy osobnicze? Kompleksy? Wychowanie? W moim pokoleniu od dziewczynek wymagało się więcej, bo są mądrzejsze! Co za paradoks!

To tylko moja obserwacja, takie mam wrażenie, nie jestem psychologiem, nie prowadzę badań na ten temat, ani nie mam brata, żeby zrzucić na niego część odpowiedzialności za taki stan ;).

Mniejsza o przyczyny, chodzi o to, żeby powiedzieć wreszcie: „Ja też potrzebuję swojej przestrzeni, uwagi, czasu dla siebie. Mam swoje potrzeby, swoje zdanie, którego nie boję się wyrazić. Jestem gotowa podzielić się z Tobą swoim czasem, swoją uwagą i przyjaźnią, ale mam swoje warunki, tu są moje granice, za którymi zaczyna się nadużycie, nie przekraczaj ich, bo to mnie zaboli”. Niestety najczęściej same poznajemy te granice dopiero w momencie, gdy poczujemy ten ból. Często przez to, że nie chcemy być „egoistkami”. Dlaczego tak trudno zachować zdrowe proporcje? Szanujmy same siebie, doceniajmy swoją wartość, dbajmy o siebie – zasługujemy na to! Dopóki same nie będziemy się cenić, nie możemy oczekiwać tego od innych! Chwała kobietom, które mają dostatecznie wysoką samoocenę, chwała ich rodzicom, że pomogli im ją zbudować, ich mężczyznom, którzy ją utwierdzają. Nie wszystkie dostajemy takie wyposażenie. Ale wierzę, że można się go dorobić pracą nad sobą.

Ok, wiem, że to wszystko, co piszę jest oczywiste, że doskonale to wiecie, ale w takim razie dlaczego tak często czujecie się „wykiwane”, i dlaczego gabinety psychoterapeutów są tak oblegane?

Pamiętam jak kiedyś powiedziałam o sobie: „Boże, jaka ja jestem głupia” albo: „jak strasznie wyglądam” czy coś podobnego, równie autoagresywnego. Moja przyjaciółka powiedziała: „Dlaczego sobie to robisz? Dlaczego sama się bijesz? Co byś poczuła, gdybym ja Ci mówiła coś takiego? Pewnie byś mnie znienawidziła!”. Od tamtej pory nigdy o sobie tak nie mówię, nawet gdy jestem na siebie zła. I staram się strzec swoich granic.

Magdalena

4 thoughts on “Ochrona granic

  1. Bardzo mądry tekst!
    Niestety, my kobiety, często (Za często) zamiast same zbudować sobie tą samoocenę, to szukamy jej wokół. Chcemy być podziwiane, doceniane, chwalone, itd…
    I dopóki to dostajemy, jesteśmy szczęśliwe. Jednak te osoby, które nas chwalą, doceniają, itd. potrafią także zachować się odwrotnie i wtedy świat się zawala.
    A gdybyśmy tylko popracowały nad własną samooceną, to pozytywne komentarze kierowane w naszym kierunku, tylko utwierdzałyby nas w przekonaniu, ze jesteśmy OK, a osoby, które odnoszą się do nas negatywnie, odsuwałybyśmy od siebie, wiedząc, że nie mają racji.
    Dziękuję za ten wpis!
    Pozdrawiam.

    1. Dziękuję za komentarz, Pani Aleksandro! Całkowicie się z Panią zgadzam.:)) Pozdrawiam serdecznie
      Magdalena nieboniebo

  2. Bardzo mądry artykuł. I znakomicie napisany. Poczułam wsparcie z kosmosu, z jakiejś wspólnej mentalnej krainy, w której jest wystarczająco idealnie, żebym chciała przebywać. Nie pozwólmy naszym córkom doświadczyć upokorzenia….. uczmy je samoobrony, bo to jest nadal świat mężczyzn, w którym kobieta jest szanowana jeśli ma IQ 130.

  3. Dziękuję za te slowa… Tak oczywiste a jednak…Bardzo madry wpis. Zwłaszcza końcówka. Tak często sama siebie bije…. W sumie dlaczego ? Czas popracować nad własną samooceną 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *