Cóż, nie zawsze musimy zajmować się tylko ważnymi sprawami. Czasami w duszy mi gra krotochwilny temat, jak na przykład – co zrobić z kawowymi fusami?
Przez wiele lat uważałam, że jedynym rozsądnym miejscem na wciąż pachnące kawowe fusy jest kosz na śmieci. Poglądem tym zachwiała jedna z wielu książek o stylu życia i ubierania się Francuzek. Swoją drogą te poradniki szalenie mnie odprężają i po koszmarnym, męczącym dniu powodują, że mój mózg zaczyna przechodzić ze stanu wzmożenia w delikatny letarg, w którym klasyczne białe koszule, karmelowe trencze, ołówkowe spódnice i czerwone paznokcie usypiają jak słodkie dźwięki kołysanki. W jednej z takich książek przeczytałam, że Francuzki nigdy nie pozbywają się kawowych fusów do kosza na śmieci! Zawsze wyrzucają je do zlewu, ponieważ drobinki kawy działają na rury kanalizacyjne jak peeling. Od tamtej pory prawie każdego dnia peelinguję swoje rury, dzięki czemu nie przeżywam ataków złości, które zdarzały mi się wtedy, gdy cały pojemniczek fusów lądował na podłodze zamiast w koszu!
Ale to nie wszystko! Na różnych stronach z eko poradami czytałam, że kawa doskonale sprawdza się jako peeling do ciała. Pół roku temu wypróbowałam to na sobie. Trzeba uzbierać większą miseczkę fusów, żeby starczyło na całe ciało, ale efekt jest zaskakująco dobry – skóra jest gładsza, a dzięki temu, że kawa jest tłustawa, po peelingu zostaje na skórze lekko tłusty filtr i nie trzeba już używać kremu. Poza tym kofeina jest składnikiem wielu kremów, które mają działanie antycellulitowe. Testuję to na sobie raz w tygodniu, moim zdaniem efekty są dobre. I jeszcze przyjemniej pije się kawę ze świadomością, że ten pyszny napój nie będzie jedynym wcieleniem zmielonych chwilę wcześniej ziaren.
Ania

5 thoughts on “Zaskakująca moc fusów

  1. Fusy do kawy są także polecane jako dobry nawóz dla borówki amerykańskiej, i ogólniej do tych roślin i krzewów, które lubią kwaśną glebę 🙂

    1. Dziękuję za świetną podpowiedź, chętnie ją wykorzystam, tym bardziej, że mam borówki amerykańskie w ogródku 🙂

  2. Witam :)! Jako miłośniczka kawy z zaciekawieniem przeczytałam Pani wpis :). Chyba instynktownie wyrzucałam fusy z kawy do zlewu i faktycznie od kilu lat nie używałam żadnych środków czyszczących rury.
    Peelengi z kawy też robiłam i naprawdę wspaniale się sprawdzają. Warto dodać łyżkę oleju kokosowego- wtedy można uniknąć „zakawienia” 😉 całej łazienki i dodatkowo wspaniale nawilżyć ciało.
    O metodzie, która mówi, że fusy z kawy są dobre no nawożenia roślin też słyszałam. Dopiero rozpoczynam swoją przygodę z ogrodnictwem, więc z pewnością wypróbuję na roślinach, jak działa kawa :).
    A jeszcze czasem, kiedy mam chwilkę i robię ciasto lub muffinki, dodaję ciut kawy- już bez fusów :)- wtedy cisto „łapie” ładny kolor i delikatnie pachnie kawą…
    Pozdrawiam cieplutko!
    Ania

  3. Witam !
    Czy mogłabym poprosić o przepis na peeling z kawy rozumiem ze fusy mieszam z ….tylko właśnie z czym . Wypijam litry kawy wiec mogę je wykorzystać.
    Z góry dziękuję Pozdrawiam Kasia

    1. Pani Kasiu, w wersji „na leniucha” nie trzeba mieszać fusów z niczym, wystarczy wykonać peeling samymi fusami. Ponieważ kawa jest tłustawa fusy zostawiają przyjemny filtr na skórze. Jeśli jednak ma Pani bardzo suchą albo skłonną do podrażnień skórę, fusy można wymieszać z odrobiną podgrzanego, roztopionego oleju kokosowego lub oliwką z oliwek.
      Pozdrawiam
      Ania

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *