1 maja – Święto Pracy. W ostatnim filmie Andrzeja Wajdy „Powidoki” razem z bohaterem obserwujemy z okna pochód pierwszomajowy. Strzemiński – ofiara komunistycznego reżimu, artysta, który za wolność swoich poglądów, za swoją niezłomność płaci wysoką cenę: cierpi poniżenie, upokorzenie, biedę, głód. Widzi rozentuzjazmowany tłum w fanatycznym, radosnym pochodzie. Tak ogłupiały i ślepy? Wierzący w komunistyczne idee? Nieświadomy zniewolenia, ograniczenia i tego, że może, że powinno być inaczej? Czy po prostu biernie poddający się fali dla wygody, świętego spokoju, bez wiary w możliwość zmiany? Przypomniały mi się czasy pochodów, transmisje telewizyjne. Zachwycały mnie, małą dziewczynkę ta podniosłość, ten entuzjazm, moc, ten głos komentatora zapowiadający pochód robotników z kolejnych zakładów pracy! Tak bardzo chciałam tam być! Mieszkaliśmy całkiem niedaleko Ogrodu Saskiego, mogliśmy tam pójść. Byłam tylko raz, w 8 klasie, ze szkołą – to było obowiązkowe, żeby zaliczyć WOS. Na zajęciach z ZPT robiliśmy kwiaty z krepiny. To był ostatni pochód pierwszomajowy przed upadkiem komunizmu. Już nie byłam taka głupia, trochę już wiedziałam, choć nie wszystko umiałam poukładać sobie w głowie. Miałam już w sobie zaszczepiony bunt przeciw temu, co wtedy na szczęście dogorywało. Zobaczyłam jakąś maskaradę, coś co już wtedy jako piętnastolatka odczułam jako jakieś absurdalne panoptikum, choć nie umiałam tego nazwać.
Przez parady niewolników, bo można to chyba tak określić, skoro za nie stawienie się na pochodzie można było stracić pracę, to święto zostało u nas skompromitowane. Ale warto cofnąć się do jego genezy – do Chicago w 1886 roku, gdzie wyzyskiwani przez kapitalistów robotnicy stanęli do walki o swoją godność. Kilku z nich zapłaciło za nią życiem. Myślę sobie dziś o tym wszystkim, a także o wewnętrznej wolności, o zniewoleniach, którym biernie się poddajemy w imię świętego spokoju, nie tylko w kwestii polityki, na którą – jak nam się wydaje – nie mamy wpływu. (Choć to nieprawda…) Także o tym jak bierną postawę miewamy wobec mobbingu, nadużyć, przemocy. Wobec tych zjawisk w ogóle, ale także sytuacji, gdy dotyczą nas bezpośrednio i boimy się im przeciwstawić. Jak wyzwolić tę siłę, która przecież jest w nas, do walki o siebie, o swoją godność i o lepszy świat? Choćby ten mikroświat, taki jak rodzina czy miejsce pracy.

Magdalena

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *