Bywają takie dni, kiedy tylko coś mącznego, trochę słodkiego i raczej wysokokalorycznego może nas uszczęśliwić. A czasami przywołać też piękne wspomnienia z dzieciństwa.

Kluski leniwe. Jedna z najprostszych potraw na świecie. Niestety wiąże się z upapraniem mąką połowy kuchni, koniecznością wyciągania stolnicy. Ale ja uważam, że warto. Potrawa ta nazywana u nas w domu leniwkami była specjalnością mojej babci Władzi. W dzieciństwie uwielbiałam te niewielkie kluseczki, ze starannie zrobioną kratką na wierzchu każdej sztuki, polane tartą bułką z masłem i posypane cukrem. Babcia wiedziała, że to moja słabość, więc potrafiła przyjechać z Pragi do Śródmieścia tylko po to, by podrzucić dla mnie garstkę leniwych. Miała też niezły patent na przewożenie tej potrawy. W talach 70. nie było plastikowych pudełek, foliowych torebek śniadaniowych, a nawet o słoiki bywało trudno. Za to mleko sprzedawano tylko w dwóch rodzajach opakowań – w szklanej butelce lub w torbie z grubej folii. Moja babcia kupowała mleko w folii i po przelaniu go do garnka (mleko w tamtych czasach trzeba było przegotować zaraz po zakupieniu, żeby ze dwa dni mogło postać w lodówce), dokładnie myła folię po nim, suszyła i miała torebki do przenoszenia żywności. Nieodzownym elementem przesyłki z leniwkami była gumka recepturka, którą babcia zabezpieczała „bandę leniwych” przed wypadnięciem.

Później wyprowadziliśmy się ze Śródmieścia i było za daleko, żeby babcia mogła podrzucać leniwe. Do zwyczaju szykowania dla mnie tych kluseczek wróciła wtedy, gdy dostałam się do liceum znajdującego się na prawym brzegu Wisły, niedaleko domu babci. Często się wtedy zdarzało, że wychodziłam ze szkoły, a pod budynkiem kręciła się szczupła siwowłosa staruszka z charakterystyczną paczuszką z folii po mleku zawiązaną recepturką. Niejednokrotnie wciskała mi też wtedy do ręki zwinięty banknot ze słowami: „żebyś miała na swoje wydatki”.

Kilka lat później, gdy byłyśmy z Magdaleną na studiach, leniwe były daniem, na które chodziłyśmy do Baru Barbakan na Starówce. To było danie awaryjne, gdy miałyśmy naprawdę bardzo skromne fundusze.

Za każdym razem, gdy wyciągam stolnicę, żeby zrobić leniwe myślę o babci Władzi, o swoim dzieciństwie, o miłych chwilach beztroski na studiach, gdy wydawało się, że świat będzie nasz na wyciągnięcie ręki.

Podejrzewam, że większość z Was wie, jak zrobić leniwe. Gdyby jednak ktoś nie miał styczności z tą „bandą”, podaję przepis:

  • Pół kilograma białego, miękkiego sera białego (mam to szczęście, że dostaję biały ser od mojego taty, który sam go robi)
  • Jedno jajko
  • Mąka

do okrasy:

  • bułka tarta
  • masło
  • cukier
  • cynamon (jestem fanką tej przyprawy i sypię ją wszędzie tam, gdzie choć trochę pasuje)

Rozgnieciony widelcem biały ser trzeba wymieszać z całym jajkiem i taką ilością mąki, żeby powstało zwarte, ale niezbyt zbite ciasto. Z dużej kuli należy odrywać mniejsze fragmenty ciasta i na stolnicy robić z nich wałki, które następnie trzeba spłaszczyć dłonią i pociąć na romby. Kluski wrzucić do lekko osolonego wrzątku i wyciągnąć na talerz, gdy wypłyną na wierzch. Mniam!

A Wam jakie potrawy przypominają dzieciństwo?

Ania

9 thoughts on “Banda leniwych

  1. Ile tej mąki mniej więcej??? Mam zawsze stres przy mącznych wyrobach, że będą za twarde i ostatnio do kopytek dodałam zbyt mało i się rozsypały prawie w wodzie całkiem..;)

    1. Około pół szklanki na tę ilość sera. Ale właśnie dużo zależy też od sera, bo bardziej zbity bedzie potrzebował jej mniej, a twarogowy trochę więcej 🙂

  2. Wzruszyła mnie siwowłosa babcia Władzia pod szkołą. Ania, kurna, Ty wiesz, jak Ona musiała Cię kochać…!❤ Piękne wspomnienie. Z myślą o Władzi jutro ulepię leniwe!

  3. U mnie było i jest całkiem podobnie😊 Tyle, że z kopytkami:) Kochana Babcia czuła moją słabość do nich. Zawsze gdy wracam do rodzinnego miasta i odwiedzam babcię, kopytka czekają na stole. Pozdrawiam Panią serdecznie

  4. Pamiętam jak babcia Anielcia robiła akurat nie leniwe a kopytka do tego bułka tarta i kapuśniak mniam ….. i tajniki przepisu maka na garście hehehe, po co odmierzać szklanka, babcia wszystkie mączne potrawy robiła na garście.
    Pierogi wszelakiego rodzaju, paczki, parowce tj, bułki drożdżowe na parze oj aż ślinka leci na sama myśl ……..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *