Awokado to cudowny owoc, który ma dla mnie wiele zastosowań. Kiedy przynoszę go do domu, zawsze mam zagwozdkę – czy lepiej go zjeść, czy położyć na twarz jako maseczkę.

Wiem, że wiele osób, zwłaszcza tych na diecie, uważa awokado za bombę kaloryczną. To prawda jest to najbardziej kaloryczny owoc, w 100 gramach ma ok. 160 kcal. Ale to nie są te same kalorie, które znajdziemy w równie dobrym ciasteczku! Awokado jest bardzo tłuste, jednak jest to bardzo dobry tłuszcz, bo kwas oleinowy ma zdolności obniżania tak zwanego złego cholesterolu. Ten dobry tłuszcz ma też zbawienne działanie w profilaktyce nowotworu piersi (u kobiet) i prostaty (u mężczyzn). Poza tym awokado jest źródłem dużej ilości błonnika, który doskonale reguluje przemianę materii. Ma też znaczne ilości potasu, pierwiastka który reguluje ciśnienie, pracę serca oraz układ nerwowy.
Dla mnie awokado to przede wszystkim doskonała przekąska lub danie na popołudnie. Kiedy wracam z pracy często jest już godzina 19. Staram się nie jeść o tej porze obfitych posiłków. Awokado jest doskonałą kolacją. Przekrawam je na pół, wyjmuję pestkę, posypuję odrobiną soli, odrobiną świeżo zmielonego pieprzu i skrapiam kilkoma kroplami soku z cytryny. Wyjadam łyżeczką bezpośrednio ze skórki. Mniam! Największe zapotrzebowanie na awokado mam zimą, zdarza się o tej porze roku, że mam natrętne myśli o awokado i wiem, że wracając z pracy do domu koniecznie muszę wstąpić do sklepu po ten owoc. Najgorzej jest, gdy w sklepie leżą tylko twarde sztuki. Twarde, czyli niedojrzałe awokado jest niesmaczne. Trzeba je potrzymać kilka dni w cieple, żeby zmiękło.
Latem najbardziej lubię sałatkę z pokrojonego w kostkę awokado i pokrojonych pomidorów malinowych. Do tego dodaję świeże listki bazylii, kilka kropli oliwy z oliwek, sól i pieprz. Taka sałatka przetrwa ok. dwóch, trzech godzin w pojemniku, więc można zabrać ją do pracy na drugie śniadanie. Doskonale smakuje też po prostu z mieszanką sałat, polane sosem vinegrette i posypane prażonymi pestkami słonecznika i dyni.
Ale jest jeszcze jedno, wspaniałe zastosowanie tego cudownego owocu – można zrobić z niego maseczkę. Wystarczy połowa awokado (często zdarza się, że osoby, które są na diecie mogą zjeść tylko połowę awokado, wtedy drugą część spokojnie możecie wykorzystać do położenia na twarz) oraz kilka kropli soku z cytryny. Ja uwielbiam zapach tej maseczki oraz to, co robi z moją skórą. A muszę powiedzieć, że ewidentnie ją nawilża i rozjaśnia. Po potrzymaniu około 15 minut maseczki na twarzy mam wrażenie odświeżenia cery. I nie jest dla mnie bez znaczenia to, że wszystkie składniki tego kosmetyku są naturalne! Żadnych konserwantów.
Jeśli już po przeczytaniu tych kilku zdań polubiliście awokado, dorzucę jeszcze kilka informacji, które sprawią, że poczujecie, że to Wasz stary, dobry znajomy 🙂 Inna nazwa awokado to smaczliwka wdzięczna (świetna prawda!), badania wykazały, że owoc ten znany był już 7 tysięcy lat przed naszą erą! Pochodzi z Ameryki Południowej – z Meksyku i Peru. Na tamtych terenach od lat stosuje się też pestkę awokado jako środek leczniczy. Ma ona bowiem właściwości antyoksydacyjne, czyli oczyszczające, a dzięki ogromnej zawartości błonnika (w pestce jest go więcej niż w samym owocu) działa bardzo korzystnie na jelita. Aby skorzystać z tych dobrodziejstw pestki, należy ją wysuszyć, następnie rozdrobnić (najlepiej młotkiem i najlepiej w woreczku, żeby nie szukać jej kawałków po całym domu), a na koniec rozkruszyć na proszek w blenderze, który musi mieć mocne ostrza, jeśli takiego nie macie można użyć moździerza. Pestka jest gorzkawa, więc najlepiej dodawać proszek z niej zrobiony do zup, koktajli i innych potraw o wyraźnym smaku.
Przeprowadzone kilka lat temu badania pokazały, że zjedzenie połówki awokado do obiadu znacząco wydłuża czas poczucia sytości. Dlatego, choć awokado jest tłuste i kaloryczne, uznano je za sprzymierzeńca osób odchudzających się. Jeśli podczas zmagań z dietą czujecie chwilę słabości i macie ochotę na coś dobrego, sięgnijcie po awokado. Ulegniecie chwili przyjemności i na pewno będzie to zdrowsze niż zjedzenie kawałka czekolady lub ciastka.

8 thoughts on “Zjeść czy położyć na twarz?

  1. Świetny artykuł pani Magdo.Z przyjemnością go przeczytałam,a awokado na stałe zagości w moim menu i nie tylko.Pozdrawiam.

  2. mieszkam w stanach i mam na codzien stycznosc z latynosami jaki oni cuda robia z awokado .Nauczylam sie jesc np brzoskwinie ze sola kiedy sa upaly

  3. Awokado „odkryłam” kilka lat temu, kiedy to słuchałam, jak koleżanki z pracy wymieniały się różnymi przepisami na sałatki :). Spróbowałam i..PRZEPADŁAM! Jednak jestem na tyle łasuchem, że częściej zjadam awokado, niż stosuję je jako maseczkę :). Polecam dla wyjątkowych miłośników awokado i czekolady :)- zdrową „nutellę”. Banany, awokado, kakao i miód- dobrze zblendować i można delektować się zdrowymi słodkościami :).
    Pozdrawiam cieplutko Pani Magdo :)!
    Ania

    1. Niestety w większości przypadków jest niesmaczne i często łykowate. Mam wrażenie, że czasami trafiają do sklepów całe serie awokado, które bardzo szybko czernieją.

  4. Witam . Zgadzam się w 100% awokado to najlepszy owoc i stosuje go w rożnej postaci od dawna. Zawdzięczam to mojemu starszemu synowi , który jadł ten owoc codziennie będąc na stażu w Hondurasie 🙂 Sałatki , koktajle i maseczki poprostu super , naprawdę polecam . Cera poprawiła mi się bardzo widocznie i naprawdę nie trzeba kupować kremów z wyższej pułki , lepiej wydać pieniądze na awokado 🙂 pozdrawiam pani Magdo !

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *