Niezależnie od tego kim jesteśmy, co robimy i jak potoczyło się nasze życie, nasza historia zaczyna się od naszych matek. Dzisiejsze święto to dobry moment, by przypomnieć sobie wszystkie miłe chwile z mamami lub choćby to, że dzięki nim tutaj jesteśmy!

Niestety od kilku lat nie mam komu złożyć życzeń w Dniu Matki. To trudne za każdym razem, gdy każda reklama i każda kwiaciarnia w tym majowym dniu przypomina ten brak.

Ale nie będę pisać o smutku, bo to piękne i radosne święto. Wracają do mnie wtedy fantastyczne wspomnienia z dzieciństwa i różne rzeczy, które przypominają mi Mamę. Na przykład smażone placki z jabłkami lub innymi owocami sezonowymi. Każda mama robi placki i ma swój autorski przepis. I wiadomo, że „placki mojej Mamy są najlepsze”;))).

Ja też robię autorskie (bo moja wersja jest „zdrowsza”, ale przez to oczywiście nie tak smaczna).

Postaram się podzielić z Wami naszymi przepisami, spróbuję je odtworzyć, choć Mama wrzucała składniki „na oko” i ja tez tak robię;)

Wersja Mamy:

4 jaja

2 łyżki cukru

1/2 łyżki cukru wanilinowego

Kilka ( ok 4) łyżek mąki pszennej (do uzyskania dość gęstej – gęstszej niż przy naleśnikowym cieście – ciasto powinno dość wolno (ale bez pomocy;) zsuwać się z łyżki na patelnię) konsystencji

Szczypta proszku do pieczenia

Łyżka gęstej śmietany

Mieszamy składniki aż przyjmą jednolitą konsystencję. Wrzucamy do tego pokrojone na plastry (a te plastry tniemy na jeszcze mniejsze kawałki) jabłko. Mogą to być opcjonalnie banany, truskawki albo jagody albo jakieś ulubione sezonowe owoce. Musimy je wmieszać w ciasto i wrzucamy na rozgrzany na patelni olej rzepakowy. Smażymy do zrumienienia po obu stronach. Na talerzu posypujemy cukrem pudrem.

Moja wersja:

4 jaja

2 łyżki syropu z agawy

2 łyżki mąki orkiszowej

1 łyżka mąki jaglanej

Ciasto nie musi być zbyt gęste, moje placki są cieniutkie (i średnio kształtne;). Na patelni mieszam olej rzepakowy z masłem klarowanym. Posypuję je świeżymi owocami i polewam odrobiną miodu. Zimą posypuję cukrem cynamonowym.

Czasem zamiast mąki jaglanej używam mąki kokosowej. Wtedy smażę je na oleju kokosowym i posypuję wiórkami kokosowymi.

Ale zanim je czymkolwiek posypię, odsączam je z tłuszczu papierowym ręcznikiem.

 

Ciekawe jakie moje kulinarne wybryki będą pamiętać moi synowie?

Ja nie potrafię niestety odtworzyć placków Mamy – może nie potrafię zachować proporcji? Tylko pachną tak samo…

Zastanawiam się często nad pamięcią, którą uruchamiają zmysły – zapach smażonych placków z jabłkami zawsze będzie przypominał mi beztroskę dzieciństwa i przywoływał obraz Mamy. Podobnie zapach bzu – bzy były ulubionymi kwiatami Mamy. Do tej pory gdy czuję zapach bzu, mam wrażenie, że za chwilę Ją zobaczę.

Przypomina mi Ją smak ciepłego mleka z masłem i miodem, które piłam, gdy byłam chora w dzieciństwie i maślanych ciasteczek… Także widok skórzanej kopertówki Mamy i Jej czarnego płaszcza – nie potrafimy się ich pozbyć.

I piosenka „W moim ogrodzie” zespołu Daab, którą bardzo lubiła.

Pamięć i wspomnienia to jedne z najcenniejszych elementów naszego mentalnego wyposażenia. Lubię je pielęgnować pod warunkiem, że nie biorą mnie za zakładnika przeszłości powstrzymując przed zrobieniem kroku naprzód.

Pielęgnuję wspomnienia traktując je jako siłę napędową, cenię każdy zapamiętany z dzieciństwa obraz, czy sytuację wiedząc, że to wszystko ukształtowało mnie i moją wrażliwość. Chciałabym dziś móc Mamie za to podziękować.

Magdalena

                                   *************************************************************

I cóż więcej dodać, gdy Magdalena tak pięknie opisała, dlaczego ważne jest zrozumienie przeszłości, pogodzenie się z nią i bycie wdzięcznym za to co się dostało?

Ja mam to szczęście, że wciąż mogę złożyć mojej mamie życzenia w dniu jej święta. Mam też to szczęście, że była i jest jedną z najważniejszych osób w moim życiu.

A muszę przyznać, że musiała się czasami wykazywać niesłychanymi pokładami cierpliwości. Na przykład wtedy, gdy jako trzymająca się mamy spódnicy jedynaczka poszłam do zerówki, a nie chodziłam wcześniej do przedszkola, i zażądałam, żeby mama siedziała przez cały czas pod klasą, a ja co pół godziny wystawiałam głowę z sali zajęć i sprawdzałam, czy na pewno mama jest. Była.

Albo wtedy, gdy na plac zabaw koniecznie musiałam wziąć rower, wózek z lakami, wiaderka i łopatki, a moja stylizacja zakładała, że na nogach mam drewniaki, żadne inne buty nie wchodziły w grę! I tak było. Potem, gdy byłam starsza, mama tworzyła dla mnie cuda ubraniowe – potrafiła sama szyć i dzięki temu w czasach siermięgi miałam oryginalne sukienki.

Była też wtedy, gdy trzeba było rozmawiać lub wytłumaczyć „te strasznie wstydliwe sprawy”. Tłumaczyła, otwarcie i bez pruderii dzięki czemu nigdy podwórkowe opowieści o seksie nie robiły na mnie wrażenia.

 

Dokładnie rok temu robiłam wywiad do miesięcznika Grazia z Tymonem Tymańskim. To była wspaniała rozmowa, bo udało nam się dotknąć spraw najważniejszych. Na przykład tego, jak sobie poradzić z młodzieńczymi złościami i pretensjami do rodziców. Tymon opowiedział mi o tym, jak udało mu się poukładać relacje z mamą, do której miał wiele pretensji, między innymi o to, że zdarzało jej się go uderzyć:

Wybaczyłeś to mamie?

– Tak, absolutnie. Dużo z nią rozmawiałem. Moja mama była bardzo osamotniona w wychowaniu mnie i mojego brata Romana. Ojciec niewiele jej pomagał. Pracowała jako nauczycielka i dla obcych dzieci była kochana, cierpliwa i wyrozumiała, ale w domu puszczały jej nerwy. Tak naprawdę wybaczyłem matce przy okazji doświadczenia zen (Tymon jest buddystą). Moja relacja z nią była trudna. Dawałem jej popalić, przychodziłem do domu pijany, zarzygany, w pewnym momencie powiedziałem, że rzucam studia. Trudne to wszystko było. I parę lat później, podczas medytacji, postanowiłem, że spróbuję metody, która ma pomóc uzdrowić trudne relacje. Polega ona na tym, że przez godzinę „siedzisz” z tą osobą, z którą masz jakiś kłopot. Najpierw przez dwadzieścia minut wyobrażasz sobie wszystko, co dostałeś od tego człowieka, potem przez dwadzieścia minut wyobrażasz sobie to, co ty dałeś tej osobie. Na samym końcu starasz się przez 20 minut pomedytować nad tym, jak zrównoważyć i uleczyć tę sytuację.

Zrobiłem sobie taką godzinną sesję z mamą. I wyobraziłem sobie to, co od niej dostałem. Zobaczyłem leżącą na podwórku górę błyszczącego złota. Może te swetry drapały, może te kanapki z mortadelą nie były najsmaczniejsze, ale przecież mama robiła je z miłości. To były godziny, miesiące, lata, które dla mnie poświęciła. Gdy pomyślałem o tym, co ja dla niej zrobiłem, na tym wyimaginowanym podwórku zrobiło się prawie pusto. Trochę ciepłych słów, kilka pomocnych akcji, jakaś wycieczka do Włoch, która się nie udała… Kiepściutko. Pojechałem do mamy i jej o tym wszystkim opowiedziałem. Podziękowałem, że mnie urodziła i że włożyła w moje życie tyle serca.

Powiedziałem jej, że nigdy nie będę w stanie spłacić tego, co dla mnie zrobiła. To, co robiła źle, robiła w dobrej wierze, więc wszystko jej wybaczam. Nie mam prawa jej oceniać. Mama się popłakała, mocno się objęliśmy. Od tamtej pory nasza relacja totalnie się uleczyła. Życie we wzajemnym szacunku jest możliwe, jeśli tylko obie strony odpuszczą, wybaczą sobie wzajemnie, przyjrzą się samemu sobie, zamiast ciągle oceniać tego drugiego.

Jeśli Wy też poczuliście, że „macie w ogródku górę złota”, którą dostaliście od swoich matek, powiedźcie im o tym! Nie czekajcie!

Życie bywa trudne, sprawy czasami się wikłają i zaciemniają, emocje biorą górę. Ale warto poczuć wdzięczność za to, że ktoś zadał sobie trud urodzenia nas i wychowania, dzięki temu jesteśmy tu, dostaliśmy wspaniały prezent – życie! Co z nim zrobimy zależy w dużej mierze od nas.

DZIĘKUJĘ MAMO!

Ania

 

 

 

9 thoughts on “Wszystko o naszych matkach

    1. Dziękujemy Pani Grażyno:)). Trzeba sobie uczciwie powiedzieć, że bycie córką jest duuużo prostsze niż bycie matką;). Chciałybyśmy, żeby nasze dzieci w dorosłym życiu także z czułością wracały do czasów dzieciństwa.
      Pozdrawiamy serdecznie:))
      Magdalena i Anna nieboniebo

  1. Witajcie Drogie Panie !
    Dziś w trakcie przerwy w pracy odkryłam ten blog i jestem szczęśliwa , że mogę przyłączyć się do jego fanek.
    Tak na początek i w pospiechu ( praca ;przerwa :)) Jestem mamą obecnie pełnoletniej córki i dorosłych dwóch synów ,których praktycznie wychowywałam sama. Wiem co to matczyny trud ,nieprzespane noce i cała reszta związana z bycie mamą. Wiele łez wylałam i wielu trudnościom i kłopotom musiałam stawić czoło by na miarę swoich możliwości wychować „przyzwoicie” swoje dzieci. Z perspektywy czasu i przeżyć powiem NIC TO ,ZE SĄ ZMARSZCZKI ,NIC TO ZE SIWY WŁOS (nie jeden) ze zmartwienia i troski -ICH ROZEŚMIANE GŁOSY gdy przyjeżdżają na niedzielny obiad,TEN GWAR,TE PRZEKOMARZANIA WZAJEMNE ,te spojrzenia …. BEZCENNE!!!
    Pozdrawiam obie Panie a Panią Magdę w szczególności (ciocia Kuby)

    1. Bardzo się cieszymy, że Pani do nas trafiła. I dziękujemy, że podzieliła się Pani z nami swoją rodzinną opowieścią! Wszystkiego dobrego dla Pani i dzieci 🙂
      Magdalena i Ania

  2. Mam takie wspomnienie z wieku około czterech lat. Moja mama siedzi w fotelu i coś dzierga na szydełku, a ja bawię się u jej stóp. Nie pamiętam, czym się bawię, nie pamiętam jak długo, wiem tylko, że odczuwam niesamowite ciepło i spokój. Jakbym była w kokonie. To taki prawdziwy ślad matki w moim umyśle. Pewnie w ten sposób powstają fundamenty poczucia bezpieczeństwa. Bez pośpiechu, nerwów, stresu naszego codziennego…
    Pozdrawiam:)
    Ps. Dziś dostałam mocno spóźnioną laurkę od mojego przedszkolaka. Cudowne szczęście, kiedy mówi, że kocha mnie najbardziej 🙂

    1. Dziękujemy, że Pani podzieliła się z nami swoim wspomnieniem!
      Życzymy wielu radości płynących z macierzyństwa!
      Magdalena i Ania

  3. Poplakalam sie..dziekuje Wam za to dziewczyny..w necie szukam piekna, ciepla, milosci, dobra. u Was to znajduje..:*

  4. Moja mama tez smazyla najleprze racuszki i placuszki .Jeden trik ktory mi zostawila w spadku to dodanie lyzeczki spirytusu do ciasta aby nie pilo tluszczu przy smazeniu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *