Spotkania takie jak to w Poznaniu mają tę ogromną zaletę, że dają poczucie siły i sensu. Dla nas były też okazją, by pierwszy raz od wielu lat wyrwać się we dwie z naszego codziennego życia.

Kiedy dowiedziałyśmy się o wyjeździe do Poznania na konferencję w ramach spotkań „Przedsiębiorcza kobieta” byłyśmy w prawdziwym ferworze różnych wydarzeń – Magdalena miała masę pracy w serialu, kabarecie i teatrze, ja dowiedziałam się właśnie, że po raz kolejny czeka mnie zmiana pracy. W ostatnich latach dość często mnie to spotyka i czuję się, jak to mawia moja złotousta przyjaciółka Beata, jak wędrująca nerka :). Co zagrzeję gdzieś miejsce to z przyczyn obiektywnych następuje zmiana! Na tydzień przed wyjazdem do stolicy Wielkopolski zaczęły nas dopadać lekkie nerwy, że trzeba przygotować prezentację, trzeba wszystko przemyśleć trzeba przygotować sobie ubranie, trzeba zabezpieczyć rodzinę na dwa dni, trzeba kupić bilety na pociąg i zarezerwować nocleg. Najszybciej uporałyśmy się z tym, co chcemy przekazać osobom, które przyjdą na spotkanie – punkty prezentacji właściwie ułożyły się same, bo wiemy, dlaczego założyłyśmy blog, czym chcemy się z Wami dzielić. W środę rano, na chwilę przed wyjazdem czułam właściwie całkowity spokój, który został zmącony niefortunnym odkryciem, że kot zsikał mi się do torby! Na szczęście nie podróżnej, ale do tej, w której poprzedniego dnia przyniosłam mój dobytek zgromadzony w pracy, z którą właśnie się pożegnałam. Na dworcu byłam pół godziny przed czasem, czyli przed spotkaniem z Magdaleną. Niestety właśnie wtedy okazało się, jak rozładowuję stres – otóż w okolicznych Złotych Tarasach kupiłam bluzkę, gdyby ta, którą spakowałam do torby okazała się zbyt wygnieciona (w rezultacie nie włożyłam żadnej z bluzek, tylko białą marynarkę) oraz dżinsy. To się chyba nazywa kompulsywne robienie zakupów? Na szczęście coraz rzadziej jest moim udziałem, a następnym razem nie mogę być taka gorliwa w punktualności 🙂

Okazało się, że obie ubrałyśmy się na podróż w piaskowe trencze, co Magdalena skomentowała: dziewczyny z jednej korporacji! I takie eleganckie, wypachnione poszłyśmy do pociągu. Tu nastąpiła mała wtopa, ponieważ, gdy kupowałam dwa dni wcześniej bilety nie było już wolnych miejsc na ekspres i musiałyśmy jechać pociągiem TLK. Jakby to napisać, żeby nikogo nie urazić? Może tak, okazało się, że poza nami w przedziale jest sześciu panów, a my z naszą łuną perfum wokół robimy za odświeżacze powietrza :).

Poznań przywitał nas słońcem, ciepłem i przytulnym mieszkaniem, które wynajęła Magdalena. Dowiedziałyśmy się też, że poznańscy kierowcy taksówek nie lubią spóźnialskich klientów! Na szczęście udało nam się dotrzeć do Hotelu Andersia na czas. Przywitały nas niezwykle sympatyczne organizatorki i uczestniczki. Magdalena i ja miałyśmy wystąpić jako pierwsze, po nas prezentację miała Basia Józefiak, stylistka, specjalistka od mody i personal shopingu. Przyznam bez bicia, że nie pamiętam szczegółów tego, o czym mówiłyśmy. Pamiętam natomiast niesamowitą atmosferę życzliwości, żywego reagowania na to, co mówimy, dobrej energii. Po wystąpieniu miałyśmy przyjemność bycia bohaterkami kilkudziesięciu zdjęć z foto budki – to było bardzo miłe, że uczestniczki spotkania chciały mieć z nami pamiątkowe zdjęcie.

Dla mnie to był pierwszy taki wyjazd, takie wystąpienie. Dotychczasowe podróże służbowe najczęściej wiązały się z tym, że jechałam zrobić z kimś wywiad lub uczestniczyłam w festiwalu lub innym wydarzeniu kulturalnym, byłam obserwatorem. Spotkanie w Poznaniu dało mi niesamowitego energetycznego „kopa”, pokazało, że to co robimy ma sens, że jest komuś potrzebne. Dla mnie to bardzo ważne, bo choć wiem, co chcę pisać, o czym chcę opowiadać, fajnie jest wiedzieć, że po drugiej stronie ekranu są osoby, którym nasz blog się podoba, daje coś, czego ta osoba szuka. Dlatego też tak bardzo lubię czytać komentarze pod naszymi wpisami.

Następnego dni po konferencji miałyśmy jeszcze kilka godzin na zwiedzanie Poznania. Wykorzystałyśmy je najlepiej, jak umiałyśmy, co zobaczycie na naszych zdjęciach.

Mam też przekonanie, że ten wyjazd był potrzebny Magdalenie i mnie, bo tak jak mówiłyśmy podczas prezentacji – podróż jest najlepszym sprawdzianem, czy chcemy z tą drugą osobą wyruszać na kolejne wojaże. Myślę, że po raz kolejny przeszłyśmy ten sprawdzian pozytywnie!

Ania

Dla mnie wyjazd do Poznania z jednej strony był chlebem powszednim – jestem przyzwyczajona do służbowych podróży. Niezmiennie nie znoszę pakowania się! Choć mam swój żelazny zestaw wyjazdowy na dwa dni: niezbędne kosmetyki, piżama, dwie pary butów- szpilki i trampki lub sandały na podróż. Poza tym bielizna na zmianę, t-shirt, koszula, sukienka, rajstopy. Standard.

Z drugiej strony nie był to wyjazd taki jak inne – pierwszy raz jechałyśmy w podróż w związku z naszym blogiem! To znaczy, że ktoś go zauważył i w ten sposób wyróżnił!

Naszym zadaniem było opowiedzieć o tym jak dojrzałyśmy do tej decyzji, jak skłoniły nas do tego nasze pasje i zainteresowania. Podobnie jak Ania nie byłam zestresowana, raczej podekscytowana.

Była to okazja do zadania sobie kilku pytań.

Odpowiedź na pytanie, dlaczego zwykle decydujemy się na jakieś działanie, jest najprostsza na świecie: „bo chcemy, bo mamy taką potrzebę!”. Ale zastanówmy się jak często sięgamy po realizację naszych marzeń, jak często ta potrzeba przekłada się na konkretne działanie.

Większość z nas jest świadoma swoich zalet, potencjału, zdolności. Nawet jeśli brak nam wiary w siebie, dostajemy sygnały z zewnątrz, że w czymś jesteśmy dobre, przeczuwamy, że „mogłybyśmy zrobić coś fajnego, realizować się, gdyby…”. No właśnie: gdyby co? Co nas powstrzymuje? Większość ograniczeń to te, które same sobie stawiamy, to ten ciągły autosabotaż.

Jednym z haseł konferencji było zdanie „szklany sufit nie istnieje”. Zdanie trochę prowokacyjne, bo wiemy zbyt dobrze, że często istnieje. Same niestety go budujemy. Na szczęście jest szklany, co oznacza, że można za nim zobaczyć kawałek nieba i przy odrobinie wysiłku go przebić. Fantastycznie słuchało się Basi Józefiak, która opowiadała jak zaczęła żyć tym (i żyć z tego), co od zawsze było jej pasją – zostawiła bezpieczną i przewidywalną pracę w urzędzie po to, żeby po prostu żyć własnym życiem.

Zadałam Basi jedno z pytań, które zadałyśmy sobie wcześniej z Anią.

Co nas najczęściej powstrzymuje? Co sprawia, że nie decydujemy iść za wewnętrznym głosem, który nakazuje nam się realizować? Basia odpowiedziała dokładnie tak samo, jak my wcześniej odpowiedziałyśmy sobie na to pytanie: przede wszystkim strach przed opinią, oceną innych, lęk że się nie uda. Basia podejmując decyzję o zmianach w swoim życiu powiedziała sobie: „najwyżej się nie uda”. My wypowiedziałyśmy to samo zdanie decydując się na pisanie bloga. Trzeba podejmować pewne ryzyko, bez tego nie ma szans na postęp. Zostawię nas z otwartymi pytaniami: dlaczego nam – kobietom brakuje pewności siebie, wiary we własne możliwości? Dlaczego tak bardzo boli nas krytyka?

Nie bądźmy własnymi wrogami, nie myślmy o tych, którzy nas skrytykują, pomyślmy o tych, dla których to, co robimy może być cenne, ważne i piękne.

Na koniec oprócz gorących pozdrowień i podziękowań, które chcę przesłać organizatorom i uczestniczkom konferencji Przedsiębiorcza Kobieta Poznań, opiszę Wam dowcip rysunkowy, który dał mi do myślenia. Na rysunku dwa lustra, przed jednym piękna kobieta, która w odbiciu widzi babę Jagę, przed drugim otyły, szpetny mężczyzna, który w odbiciu widzi Apolla. Gdyby mężczyźni nie wierzyli w siebie, wyginęliby. Wiara w siebie pozwala im przetrwać. Warto czasem brać z nich przykład.

Magdalena

 

 

16 thoughts on “Zastrzyk dobrej energii

  1. Dzień dobry:) Brakuje mi wiary w siebie. Trzymam kciuki za Was! Pani Aniu, kupiłam apaszkę w sklepie i internetowym Wólczanka, w kwiaty! Jest bardzo ładna! Pozdrawiam obie Panie:) Iwona

    1. Pani Iwono, wydaje mi się, że brak pewności siebie to cecha kobiet wrażliwych, które mają wgląd w siebie, autorefleksję. Niestety bywa tak, że ten brak bardzo nas blokuje i nie daje iść naprzód. Ale można, (wręcz trzeba;) nad tym pracować. Nie warto skupiać się na brakach, tylko na tym, co w sobie lubimy i chcemy rozwijać. Warto otaczać się ludźmi, którzy nas cenią, wspierają i lubią nie tylko za nasze zalety, ale pomimo braków. Proszę próbować, ufam, że uda się Pani uwierzyć w siebie, to jest możliwe jeśli się naprawdę chce-dobrze znamy takie przypadki. Wierzę w Panią, proszę także w siebie uwierzyć!😍
      Magdalena nieboniebo

    2. Mogę się tylko dołączyć do słów Magdaleny. Mam nadzieję, że apaszka będzie Pani przypominała o nas i o tym, że trzymamy za Panią kciuki 🙂 Pozdrawiam
      Ania

  2. Ja również kiedyś nie miałam odwagi i nie wierzyłam w siebie, ale po maturze zrobiłam sobie rok przerwy głównie po to, aby spełnić marzenia oraz zastanowić się nad sobą. Pokazało mi to kim jest, w czym jestem dobra, kto mnie wspiera i co mogę osiągnąć. Dzisiaj jestem silniejsza oraz pewniejsza siebie. Mówię sobie „weź się w garść, bo życie nie jest kolorowe, więc lepiej staw mu czoła” i faktycznie pomaga. Życie jest tylko jedno i trzeba z niego korzystać maksymalnie :)! Pozdrawiam serdecznie!

    1. Fantastycznie:)! Warto podejmować wysiłek i wyzwania, jesteśmy o tym przekonane! I skupiać się na pozytywach – otaczać się ludźmi konstruktywnymi, jasnymi, unikać toksycznych relacji i zajęć, które nas nie rozwijają. Życzymy dużo entuzjazmu i wiary w siebie! I spełnienia marzeń!!!
      Magdalena i Anna nieboniebo

  3. Drogie Panie ja jak usłyszałam słowa ” zes..sz się a nie poradzisz sobie sama” (przepraszam za prostactwo ale to cytat) nabrałam takiej mocy ,że w z trójka dzieci ,jedną przeciętną pensją i głową całą pozytywnej energii w ciągu jednego roku wybudowałam dom .
    Nie po to by komuś coś udowodnić lecz dla siebie !
    Kobiety my jesteśmy naprawdę silne i nie bójmy się wyzwań one nas rozwijają i motywują. Na jedna rzecz jednak pragnę zwrócić uwagę – zazdrość ludzi (nawet najbliższych) .Straszne jak stojąc w miejscu można zazdrościć innym kroku na przód !
    Jestem szczęśliwą kobietą chociaż wiele mnie to kosztowało .Unikam ludzi , którzy są toksyczni i zazdrośni.Pozdrawiam obie Panie oraz wszystkie czytelniczki bloga!
    Siła jest w nas 🙂

    1. Pani Elżbieto, to prawda, że wszystko co dobre nosimy w sobie, trzeba tylko umieć do tego sięgnąć. A jeśli to zrobimy… Nawet zazdrość innych nie przeszkodzi w realizacji siebie. Mnie się czasami zdaje, że życie to taki przekładaniec dobrych i złych emocji, nie ma się co na to obrażać, tak jest. Ważne by jak najwięcej wyciskać z tego, co dobre i jak najmniej inkasować z tego, co złe. Dziękujemy za Pani wspaniałą opowieść, życzymy powodzenia i wielu wspaniałych chwil w życiu 🙂 Ania i Magdalena

  4. a ja mam myśl z innej beczki: kot nasikał na służbowy bajzel? To dobry znak:) W następnym miejscu, Ania, zagrzejesz miejsca na dużej:) Tylko oby Ci się to spodobało:))))

  5. Pani Madziu, prosze podpowiedziec kiedy sa planowane kolejne takie ”akcje’ – spotkania”. Bardzo mi brakuje towarzystwa innych kobiet i chetnie bym sie na takie spotkanie wybrala,zeby choc troche zaznac i poczuc tej babskiej wspolnoty, i solidarnosci. Obecnie jestem po rozstaniu – rozpadl mi sie 12- letni zwiazek, wiec czuje sie bardziej samotna (ale na pewno lepsze to niz samotnosc w zwiazku). Wiekszosc znajomych jest w zwiazkach i nie ma juz takiej wielkiej ochoty na spotkania z singlami, smutne to ale prawdziwe. Sama chyba tez troche taka bylam,ze moj swiat sie glownie opieral na NIM i tez czesto nie mialam czasu dla kolezanek. Ogromny blad,lekcja na zycie. Teraz staje na nogi i bardzo lakne towarzystwa innych kobiet silnych, madrych, empatycznych, przyjacielskich. Dlatego bede zagladala na ten blog, ktory niesie wiele ciepla i pozytywizmu. Dziekuje i pozdrawiam serdecznie 🙂

    1. Pani Justyno, dziękuję Pani za ten osobisty wpis… Imponuje mi Pani tym, że szuka Pani dla siebie przestrzeni i dzieli się Pani mądrymi przemyśleniami zamiast zamknąć się w poczuciu krzywdy lub… winy za zaistniałą sytuację – bo to częste mechanizmy. Jestem pewna, że z taką postawą odbuduje się Pani po tych bolesnych doświadczeniach – życzę tego Pani z całego serca! Wygląda na to, że najbliższe tego typu spotkanie odbędzie się 15.10. w Koninie – na pewno o tym powiadomimy i zaprosimy. Miło będzie poznać Panią osobiście! Wierzę, że przed Panią otworzą się nowe możliwości, obie kibicujemy Pani!
      Magdalena i Anna nieboniebo

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *