Pogoda w miniony weekend nie pozostawiła mi złudzeń – lato się skończyło, teraz cała nadzieja w ciepłej jesieni i… smakowitym co nieco.

Mam wrażenie, że natura stara nam się wynagradzać smutki, straty, niedobory. Szkoda, że tak wielu z nas nie szanuje natury niszcząc ją, zaśmiecając, eksploatując bez miary. Pomyślmy o tym, co możemy zrobić dla najbliższego otoczenia, dla środowiska, gdy wygodnie usiądziemy zaopatrzeni w talerzyk pełen parujących, aromatycznych owoców. Ten deser jest w moim domu stałym punktem kulinarnego programu od końca lata aż do wczesnej wiosny. W prawdzie pod kruszonką można zapiekać niemal wszystkie owoce, ale to właśnie jabłka i śliwki lubię najbardziej.

Do przygotowania tej pychoty potrzeba:

1,5 kg kwaśny jabłek (antonówki, papierówki, szara lub złota reneta)

1 kg śliwek

150 gram masła

ok. 1/2 szkl cukru

ok. 3/4 szkl mąki

cynamon

Do zapiekania używam okrągłego naczynia żaroodpornego o średnicy 20-25 cm.

Jabłka obieram, wycinam gniazda nasienne i kroję na mniejsze części. Śliwki myję, kroję na pół, wyjmuję pestki.

W naczyniu żaroodpornym rozsypuję jabłka (naprawdę nie trzeba ich układać), posypuję cynamonem (raczej obficie, bo jak już pisałam, uwielbiam cynamon) i układam połówki śliwek.

Następnie robię kruszonkę: do miski wkładam masło (dobrze jest to zrobić ok. pół godziny przed robieniem kruszonki, żeby masło nie było bardzo twarde), dosypuję cukier (najczęściej brązowy) i mąkę (najchętniej krupczatkę, ale zwykła pszenna też jest ok.). Najpierw tnę nożem masło na jak najdrobniejsze kawałeczki, a przy okazji mieszam je z mąką i cukrem. Następnie palcami staram się porozbijać masło na jeszcze mniejsze kawałeczki, jednocześnie obtaczając je w mące i cukrze.

Gdy w misce powstanie w miarę równy „żwirek” maślano-cukrowo-mączny, wysypuję go równomiernie na owoce. Zapiekam ok. 40 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni. Bardzo lubię wysypać na wierzch jeszcze płatki migdałowe, ale dzisiaj o nich zapomniałam i dlatego nie dostrzeżecie ich na zdjęciach.

Owoce pod kruszonką można podawać z lodami. Moim zdaniem najlepsze są waniliowe.

Można jeść je same na ciepło, a można też na zimno 🙂 Nie da się ich zrobić za dużo. Jeśli jakimś cudem zostaje mi ich trochę z poprzedniego dnia, zabieram je do pracy jako drugie śniadanie.

Ania

7 thoughts on “Najwyższa pora na owoce pod kruszonką

  1. Dziewczyny, błagam wracajcie z tych kulinariów na poprzednią drogę tego bloga… Całusy „noworocznoszkolne” :*

    1. Joanno, staramy się chodzić wszystkimi ścieżkami. Tymi kulinarnymi czasami też chadzamy. A właściwie chodzimy tak, jak nam w duszy gra. Z powodu zimna i siedzenia w domu zagrało mi kulinarnie, ale poszukam w głębi duszy czegoś mniej „garnkotłukowego”. Pozdrawiam, Ania

  2. Witam Pani Aniu:-)dziękuję za pyszny wpis i różnorodną tematykę bloga….coś dla ciała, coś dla duszy…:-)osobiście nie przepadam za słodyczami,ale bardzo lubię zmodyfikowaną kruszonke…czyli na ostro. Przykrywam nią kabaczki,cukinię, brokuły, brukselke. Zamiast cukru dodaję ostre przyprawy (dużo ziół)i siemię lniane. Smak inny…wiadomo, ale przysiady i marszobiegi po spożyciu jednakowo zalecane:-)pozdrawiam i życzę miłego wieczoru.Dominika

    1. Świetny pomysł, mało pracochłonny, ja zazwyczaj piekłam owoce na kruchym spodzie pod kruszonką. Wypróbuję z pewnością tej jesieni:)

  3. Przepis wspanialy .Kocham tu zagladac bo jest wszystko co mnie interesuje .Czekam na kolejny przepis na cos szybkiego i baaaaardzo smacznego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *