Któregoś sierpniowego poranka przyszło zaproszenie na wrześniowy pokaz jesiennej kolekcji Bizuu. Jak miło!  Zwykle brakuje mi czasu na takie imprezy, ale data była „szczęśliwa” – mój wolny wieczór. Wiedziałam, że nie mogę sobie odmówić przyjemności obejrzenia na żywo kolekcji marki, którą lubię i podziwiam. Jej założycielki – Zuzia i Blanka to dwie młode, bardzo utalentowane siostry z Poznania. Gdy się na nie patrzy – obie są filigranowe i wyglądają jak dziewczynki – trudno uwierzyć, że tak prężnie działają na rynku mody już od ładnych paru lat. Od początku swoich działań mnie zachwycają, bo mają wyrazisty styl, własny język, charakter. Są absolutnie ponadczasowe – potrafią bawić się stylistyką różnych modowych epok pozostając całkowicie w obowiązujących trendach i nie tracąc własnego wyrazu. Swobodnie i umiejętnie łączą elegancję z nonszalancją, ich kolekcje potrafią być jednocześnie romantyczne, szalone i… dowcipne.  Uwielbiam ich kolory i radosne aplikacje. Piękne, kobiece sukienki i t-shirty.

zdjęcie Karolina Hylińska

Mój syn namawia mnie usilnie na kupno skórzanej kurtki z naszytą na plecach aplikacją Barbie. Kurtka jest piękna, świetnie leży (co jest sytuacją wyjątkową, bo zwykle w skórzanych kurtkach wyglądam jak „narzeczona cinkciarza”), ale z moim zachowawczym podejściem do ubioru nie dałam się przekonać, (choć byłam blisko), natomiast zwariowałam na punkcie letniej sukienki. Postanowiłam jednak poczekać do pokazu i zobaczyć propozycje na jesień, bo przecież do przyszłego lata mogę utyć (albo – daj Boże- schudnąć;).

zdjęcie Karolina Hylińska

W jesiennej kolekcji dziewczyny powaliły nas po raz kolejny przede wszystkim swoją wyobraźnią i wyczuciem koloru.

Wariacje na temat sukienek są fantastyczne: falbany, zakładki, desenie. Te wzorzyste, z aplikacjami , te kolorowe i całkiem gładkie w połączeniu z kabaretkami , kozakami i beretami á la Bonnie & Clyde oraz luźnymi długimi kardiganami tworzyły obraz „niegrzecznych” pensjonarek, które urwały się z ekskluzywnej pensji na szalony piknik.  Na widok granatowej – bardzo oryginalnej i szlachetnej, obie z Anią – nie przesadzam – pisnęłyśmy z zachwytu. Różowa, lekko rozkloszowana szmizjerka także byłaby na liście moich marzeń, gdybym nieco schudła, no chyba, że miałabym zagrać Miss Piggy. Z zazdrością patrzyłam na moją koleżankę z serialu – Agnieszkę Sienkiewicz, która przyszła w niej na pokaz i wyglądała przepięknie.

zdjęcie Karolina Hylińska

Chyba niespecjalnie umiem pisać o modzie poza próbą oddania wrażeń – podziwu dla kolorystyki i stylu. Na uwagę zasługują kolory – szlachetne odcienie czerwieni i różu, piękne połączenia z czernią, granatem, zielenią, rudościami.

No i dodatki – biżuteria Lilou , która podkreśla urodę i charakter ubrań, dopowiada tę historię, która ułożyła się w mojej głowie: o pięknej, jesiennej dziewczynie, która nawiała ze szkoły i snuje się po wrzosowiskach. Lubię te duże, ale delikatne ażurowe kolczyki – pawie ogony, które rewelacyjnie dopełniają każdą stylizację – tę wieczorową i tę całkiem swobodną. Ale moją ulubioną kolekcją jest „Pióro”, która zawsze i ze wszystkim się sprawdza i jest w doskonałym stylu.

zdjęcie Karolina Hylińska

Równolegle z pokazem odbył się wspaniały koncert Julii Pietruchy z zespołem. To bardzo utalentowana artystka – młoda, dobra aktorka, która odważnie wkroczyła na drogę muzyczną zajmując na niej istotne miejsce. W muzyce ma naprawdę dużo do powiedzenia, bo poza świetnym głosem ma wyrazistą osobowość muzyczną. Dodatkowo towarzyszy jej naprawdę dobry zespół – trzymamy kciuki za ich dalsze sukcesy.

Jeszcze jedno: Zuzia zgodziła się zaprojektować mi sukienkę, w której przyszłam na pokaz. Wymyśliła ją i „skonstruowała”, gdy byłam na wakacjach, mimo intensywnych przygotowań do pokazu. Wiedziałam, że będzie super, zwłaszcza że to kolejna rzecz, którą Zuzia dla mnie zaprojektowała – już wcześniej nosiłam Jej kreacje przy okazjach zawodowych i prywatnych. Sukienka sprytnie ukryła moje zdobyte przez wakacje dodatkowe kilogramy i ma przepiękny skórzany pasek bez klamry, również zaprojektowany przez Zuzię, który się ciekawie zakłada/przewiązuje. Zuzia poradziła mi założyć do tego piękne pawie kolczyki Lilou, takie jakie nosiły modelki w Jej kolekcji, a ja dobrałam srebrną kopertówkę, również od Lilou, która sprawdza mi się na niemal wszystkich galach i imprezach.

Na zdjęciu my z Mateuszem Motyczyńskim, Dyrektorem Generalnym Lilou

Jeśli chodzi o buty, nie miałam z nimi żadnego problemu – w moim przypadku zawsze sprawdza się Kazar – mam (nie przesadzam) 7 par szpilek tej firmy – od koloru nude, przez szarość, czerwień, srebro, granat po czerń, w dwóch „wersjach wysokościowych” – nieco niższe i te bardzo wysokie. I zarówno te niższe, jak i wyższe są jakoś tak wyprofilowane, że nie bolą mnie w nich nogi. Mam do nich takie przekonanie, że zawsze proszę o szpilki Kazara na sesje i na zdjęcia – wiem, że nie będę cierpieć po kilkugodzinnym staniu i chodzeniu na wysokich obcasach.

Obie z Anią wróciłyśmy zadowolone i przyjemnie nastrojone.

Jest jeszcze jedna sprawa, o której chciałabym napisać: na pokazie było dużo innych znanych projektantek, masa celebrytów i znanych osób. Patrzyłam z uznaniem na Zuzię i Blankę, które mimo sukcesów pozostają skromne – takie, jakie były te 5-6 lat temu, gdy zaczynały realizować swoje marzenia o projektowaniu i świecie mody: pracowite, skrupulatne, pełne uważności i pokory, których brakuje jak na lekarstwo w dzisiejszym świecie, zwłaszcza w „tym” świecie, skupionym na powierzchowności i zewnętrzu.

Magdalena

Lubię takie szybkie akcje – telefon z pytaniem: idziesz? (na pokaz, do teatru, do kina, na spotkanie), dwie minuty na zastanowienie i szybka odpowiedź. Tak było z pokazem Bizuu. Magdalena, która jest zalatana i zapracowana zdecydowała się iść na tę imprezę, a mnie wziąć w charakterze osoby towarzyszącej. Słowo Wam daję, że to niełatwa rola. Wiedząc, że moja przyjaciółka jest doskonałą aktorką i rozpoznawalną osobą, zawsze przeżywam to samo zaskoczenie, że podczas oficjalnych wyjść nie możemy paplać bez końca, bo co chwila ktoś prosi ją o zdjęcie lub wywiad do kamery. Tak więc nasze rozmowy o pierwszych dniach w szkole naszych dzieci, przerywane były pozowaniem Magdy do zdjęć i występami przed kamerą. Uwielbiam Magdalenę za to, że w ciągu sekundy przemienia się w pozującą gwiazdę, by za kilka minut wrócić do przerwanego wątku rozmowy o zeszycie od polskiego swojego syna 🙂

Wyjście na pokaz mody bardzo mnie ucieszyło, bo choć ubieram się raczej klasycznie i zachowawczo, uwielbiam śledzić, co się dzieje w modzie, lubię się ubierać i myśleć o tym, jak wyglądam. Uważam, że nasz strój jest wyrazem szacunku do innych, ale również do nas samych. Być może z tego powodu nigdy nie miałam w zwyczaju przebierania się w dres lub inną wygodną „podomkę” po przyjściu z pracy do domu. Z tym większą przyjemnością zobaczyłam nową kolekcję Bizuu. Te ubrania łączą w sobie styl, luz, elegancję i klasę. Większość sukienek można założyć zarówno do pracy, jak i na wieczorne wyjście do teatru. A po przyjściu do domu usiąść w nich wygodnie na kanapie i poczytać książkę, bez obawy, że jakoś uszkodzimy tę kreację. Podobało mi się w tej kolekcji połączenie dziewczęcości z lekką nutą dekadencji.

Niestety podczas pokazu jedna rzecz mnie załamała. Gdy zobaczyłam na nogach kolejnej modelki kozaki z luźnymi, szerokimi cholewkami, które luźno opadają (i wyglądają zabójczo!), przypomniałam sobie o moich identycznych, wykonanych z szarego zamszu kozakach. Kupiłam je wiele lat temu, długo mi służyły i ciągle wyglądały dobrze (jestem butoholiczką więc niewiele par mam zdartych do cna, bo ciągle wyjmuję z szafki jakieś nowe buty). Niestety w zeszłym roku uznałam niefrasobliwie, że moda na taki model wysokich, szerokich butów już chyba nie wróci, obcięłam więc cholewki nożyczkami, czyniąc z moich kozaków niskie, szare botki. O, ja głupia! Niestety zaraz po tej pierwszej myśli, przyszła kolejna – poszukam w sklepach nowej pary takich kozaczków! O, ja nierozsądna! Jak cudnie wyglądałaby do nich granatowa sukienka, o której napisała Magdalena!

To, co zobaczyłam, na pewno mnie zainspirowało i pobudziło moją wyobraźnię. Nie wiem, czy będę mogła sobie pozwolić na którąś z sukienek Bizuu, ale na pewno będę się oddawała słodkiemu fantazjowaniu na temat tego, co zobaczyłam. A w modzie najbardziej lubię właśnie jej inspirujące działanie. To, że nie stać mnie na torebkę Chanel nie oznacza, że jej widok nie może mnie zachęć do poszukiwań torebki w podobnym stylu i dobrym gatunku.

Mój mąż zapytał mnie kiedyś, co robię, że tak szybko zasypiam. Odpowiedziałam mu wtedy, że myślę, o tym, w co się ubiorę następnego dnia. To mnie odpręża, uspokaja, przenosi w bajkowy, przyjazny świat. Oczywiście, możecie powiedzieć, że to puste i próżne, że na świecie jest tyle poważnych spraw do obmyślenia. To prawda, ale ważnym sprawom, problemom rodzinnym, zawodowym, dzieciom czy mężom na nic się zdadzą wymęczone i niewyspane kobiety. Lepiej więc znaleźć dobry sposób na to, by rano być wyspaną i gotową na rozwiązywanie wszystkich problemów tego świata. Dla mnie moda jest najlepszym sposobem na odprężenie się. Dlatego jeśli jeszcze raz usłyszę pytanie: idziesz ze mną na pokaz mody? Bez wahania odpowiem – tak!

Ania

Autorem naszego zdjęcia głównego w różowych sukienkach jest Mateusz Motyczyński

5 thoughts on “Wieczór z modą

  1. Magdo..i znowu trafnie zauważyłaś! Inspiracja to jest to:) Ja również nie mogę sobie pozwolić na wiele ciuchów które widzę raczej na fotografiach w kolorowych gazetach ale ZAWSZE „biorę” pomysł!! I najważniejsza myśl z dzisiejszego bloga..najlepsze wyjścia są te nie planowane spontaniczne i dlatego NIE REZYGNUJMY KIEDY KOLEŻANKA NAGLE ZAPRASZA DO KINA NA KAWĘ CZY PO PROSTU SPOTKANIE!!!! :)Pozdrawiam i dzwonię natychmiast do mojej koleżanki Oli -może wyskoczymy do kina:):)

    1. Ivy, mam nadzieję, że spontaniczny wieczór w kinie doszedł do skutku😍! Przepraszam za spóźnioną odpowiedź, ale nie mogę wciąż wrócić na dobre do powakacyjnej rzeczywistości, a o spontanicznych wypadach chwilowo muszę zapomnieć ze względu na natłok pracy😄. Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego tygodnia😍
      Magdalena nieboniebo

  2. A dzień dobry:-)dobry,ale pochmurny i ….zimny,ale dzięki Bogu,jest coś jeszcze w tym zwariowanym świecie, na co człowiek nie ma wpływu (no chyba, że mamy prywatny helikopter, portfel wysokości taboretu, dzięki któremu mamy 180 cm:-) i możemy w ciągu 2 h znaleźć się hm….na Krecie i pić świeży sok z pomarańczy) Ale ok ten post nie jest zatytułowany”co byś zrobiła, gdybyś ustrzeliła 6stke w totk”…tylko o modzie!Po przeczytaniu nowego wpisu od razu przyszedł mi na myśl cytat Rachel Zoe, że „Styl to sposób zamanifestowania tego, kim jesteś, bez konieczności mówienia”.ZGADZAM SIĘ Z TYM W 123 %. Dołączam do grupy:patrzę, podziwiam, ale niestety nie dla mnie. Z różnych powodów:finansowych, centymetrowo – kilogramowych;-), ale kapitalnie określiła Pani IVY – BIORĘ POMYSŁ. Uważam,że my Polki jestesmy w tym kapitalne:podpatrzeć, przerobić, ubrać i wygladać dobrze..a niekiedy lepiej:-)I tak, jak Pani Ania „powiedziała”moda pozwala marzyć…i dobrze..bo co my KOBIETY zrobiłybysmy bez marzeń….chociazby o 145 parze butów.Pozdrawiam, dobrego dnia, czy to w żakiecie o Chanel, czy w dresie pluszowym z wytartymi kolanami. Dominika

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *