Blondynka na rowerze

W naszym życiu nie wszystko jest cudowne, dzieci nie przynoszą ze szkoły samych piątek, obiady się przypalają, koty załatwiają się nie tam, gdzie trzeba, a my…? No cóż, skłamałabym twierdząc, że albo czytam mądre książki, albo prowadzę rozwijające dyskusje, albo kontempluję rzeczywistość. Czasami robię straszne głupstwa. Czytaj dalej…

O kotach

Jest słoneczny letni poranek. Leżę sobie na łóżku w rozjaśnionej słońcem sypialni i cieszę się wolną sobotą, tym, że wreszcie wyszło słońce i że obok mnie leżą sobie dwa zadowolone koty.  Czytaj dalej…

Razem przy stole

Gdzieś kiedyś czytałam, że w domach, w których nie jada się wspólnych posiłków przy jednym stole jest więcej rozwodów. Te same badania podobno wykazały również, że dzieci z takich domów mają w dorosłym życiu problem z utrzymaniem związków. Wierzę, że coś w tym może być, bo wiem jak bardzo wspólny czas przy stole jednoczy i spaja rodzinę. Czytaj dalej…

Nareszcie wakacje

Wakacje,  wakacje… od kiedy mój starszy syn rozpoczął szkolną edukację znowu cieszę się jak dziecko na nadchodzące dwa miesiące wolnego od szkoły, od codziennych obowiązków, od porannego ściągania go za nogi z łóżka, sprawdzania odrobionych lekcji, od emocji towarzyszących odpalaniu elektronicznego dziennika, od przepytywania z lektur i tego typu codziennych atrakcji. Czytaj dalej…

Mimo wszystko

W sobotę minął tydzień, odkąd w Krakowie zetknęłam się ze skoncentrowanym dobrem, miłością, pokojem, wsparciem i zaangażowaniem. To był pocisk, tak mocne przeżycie, że nie daje mi spokoju mimo, że minęło już trochę czasu. Dlatego muszę o tym napisać. Czytaj dalej…

Daruj sobie

Od poniedziałku pracowałam od rana do wieczora. W środę w drodze do domu wyobrażałam sobie swój szczęśliwy powrót: wchodzę do domu, włączam dobrą muzykę – czego mam ochotę dziś posłuchać? Czytaj dalej…

O odchudzaniu odc. 3

Miałam zamiar pisać o czymś zupełnie innym, ale od kilku dni tkwi w mojej głowie komentarz Pani Natalii, która bardzo szczerze napisała o swoim problemie z „redukcją wagi”. Wyznała, że zdarza Jej się „zajadać” napięcia, stresy i smutki. Czytaj dalej…

Banda leniwych

Bywają takie dni, kiedy tylko coś mącznego, trochę słodkiego i raczej wysokokalorycznego może nas uszczęśliwić. A czasami przywołać też piękne wspomnienia z dzieciństwa. Czytaj dalej…

Maszyny i ludzie

W mojej pracy lubię to, że mnie zaskakuje (i na szczęście nie zawsze chodzi o to, że kolejny raz muszę się mierzyć z szukaniem zatrudnienia). Stawia mnie w sytuacjach które sprawiają, że szare komórki znów szybciej muszą krążyć. Czytaj dalej…

Zakładnik

Jest tatą Spidermana, ale ludzie na ulicy witają go słowami: „niech będzie pochwalony”. Ma ogromną wiedzę, zwłaszcza humanistyczną, jest „mistrzem ciętej riposty”, miłośnikiem broni i smakoszem. Wieczorami przebiera się za wrednego dziadka, policjanta albo księdza i strasznie rozśmiesza ludzi. A w międzyczasie pisze książki, wiersze i piosenki. Czytaj dalej…

Róż i już

Tej wiosny słońce to towar deficytowy, trudno złapać złocisty odcień skóry. I trudno nie ulegać czasem „małym smuteczkom”, gdy za oknem znów deszcz! Ale jest na to prosty sposób – róż! Czytaj dalej…

Co mówią drzewa?

Jeszcze nie tak dawno wszyscy żyliśmy w bliższym kontakcie z naturą, lasem, drzewami. Dzisiaj udajemy, że tego nie potrzebujemy, że do życia wystarczy nam paprotka na parapecie w pracy. Nieprawda! Czytaj dalej…

1 maja – o wolności

1 maja – Święto Pracy. W ostatnim filmie Andrzeja Wajdy „Powidoki” razem z bohaterem obserwujemy z okna pochód pierwszomajowy. Strzemiński – ofiara komunistycznego reżimu, artysta, który za wolność swoich poglądów, za swoją niezłomność płaci wysoką cenę: cierpi poniżenie, upokorzenie, biedę, głód. Widzi rozentuzjazmowany tłum w fanatycznym, radosnym pochodzie. Czytaj dalej…

Lot bez planu

Każdego dnia planuję dziesiątki rzeczy – począwszy od tego co zjemy na śniadanie, w którym momencie dnia pójdę z psem na spacer, a skończywszy na tym, kiedy i jakie napiszę teksty do gazety czy planowaniu wizyt u lekarzy. Coraz rzadziej robię plany dalekosiężne. Choć, wiadomo czasami trzeba coś wcześniej przemyśleć. Dzięki temu, że nie robię planów, częściej mam niespodzianki! Czytaj dalej…

Olśnienie

Kiedy byłyśmy w liceum znakomity reżyser Janusz Wiśniewski zrealizował niesamowite przedstawienie – „Olśnienie” z Wiesławem Komasą w roli głównej i muzyką Jerzego Satanowskiego. Byłyśmy na tym kilka razy w Teatrze Wielkim. Trudno powiedzieć jak wiele zrozumiałyśmy z tego oszołomione formą, muzyką, obrazem. Czytaj dalej…