Co mówią drzewa?

Jeszcze nie tak dawno wszyscy żyliśmy w bliższym kontakcie z naturą, lasem, drzewami. Dzisiaj udajemy, że tego nie potrzebujemy, że do życia wystarczy nam paprotka na parapecie w pracy. Nieprawda! Czytaj dalej…

1 maja – o wolności

1 maja – Święto Pracy. W ostatnim filmie Andrzeja Wajdy „Powidoki” razem z bohaterem obserwujemy z okna pochód pierwszomajowy. Strzemiński – ofiara komunistycznego reżimu, artysta, który za wolność swoich poglądów, za swoją niezłomność płaci wysoką cenę: cierpi poniżenie, upokorzenie, biedę, głód. Widzi rozentuzjazmowany tłum w fanatycznym, radosnym pochodzie. Czytaj dalej…

Lot bez planu

Każdego dnia planuję dziesiątki rzeczy – począwszy od tego co zjemy na śniadanie, w którym momencie dnia pójdę z psem na spacer, a skończywszy na tym, kiedy i jakie napiszę teksty do gazety czy planowaniu wizyt u lekarzy. Coraz rzadziej robię plany dalekosiężne. Choć, wiadomo czasami trzeba coś wcześniej przemyśleć. Dzięki temu, że nie robię planów, częściej mam niespodzianki! Czytaj dalej…

Olśnienie

Kiedy byłyśmy w liceum znakomity reżyser Janusz Wiśniewski zrealizował niesamowite przedstawienie – „Olśnienie” z Wiesławem Komasą w roli głównej i muzyką Jerzego Satanowskiego. Byłyśmy na tym kilka razy w Teatrze Wielkim. Trudno powiedzieć jak wiele zrozumiałyśmy z tego oszołomione formą, muzyką, obrazem. Czytaj dalej…

Ochrona granic

Nie chciałabym, żeby ten post był próbą formułowania jakichś „mądrości” ;). Ale chcę go napisać, bo zainspirowana rozmową z koleżankami, próbuję przyjrzeć się sytuacjom, na które często skarżą się kobiety w moim otoczeniu. Sytuacjom, których sama czasem (na szczęście już rzadziej) doświadczam. Czytaj dalej…

Poza czasem

Biegniemy przez życie, czasami jest to bieg z przeszkodami, ale rzadko zadajemy sobie pytanie – czy naprawdę chcemy tak gnać? Ciągle zerkamy na zegarek, śpieszymy się, jesteśmy spóźnieni. Czas jest najbardziej luksusowym towarem. Ale to od nas zależy, czy sobie na ten luksus, przynajmniej czasami, pozwolimy. Czytaj dalej…

Sałatka z czarnej soczewicy

Czarne malutkie ziarenka wzbudziły mój zachwyt. W torebce wyglądają jak maleńkie kamyczki, po ugotowaniu nadal są sypkie i zwarte (w przeciwieństwie do czerwonej soczewicy nie rozgotowują się i nie pękają). Czarna soczewica jest bogactwem białka i minerałów. Ma też sporo węglowodanów i błonnika, ale mało tłuszczu. Sałatka z nią w roli głównej jest sycąca, pyszna i doskonale nadaje się do spakowania w pojemnik i zabrania do pracy lub wycieczkę rowerową. My serwowałyśmy ją z Magdaleną podczas spotkania inaugurującego bloga. Czytaj dalej…

Dla Was i dla nas…

Wczoraj z wrażenia nie mogłam nic napisać- dlatego dopiero dziś próbuję podzielić się z Wami tym co czuję po wczorajszym „otwarciu”. Przede wszystkim niesamowitą radość i entuzjazm, bo udało nam się spełnić nasze marzenie, wcielić ideę, przejść od słów do czynów itp. To ogromna satysfakcja.
Ale najbardziej cieszy to, że nie piszemy wyłącznie dla własnej satysfakcji i ku własnej uciesze jedynie. Czytaj dalej…

Od początku

Kolejna wiosna…. Czekałyśmy na nią tak bardzo! Zima była długa, raczej brzydka (zwłaszcza u nas, w okolicach Warszawy) i męcząca. Czy też tak macie, że wiosną przychodzi Wam do głowy masa pomysłów? Chcecie zrobić coś nowego? Albo po prostu wreszcie COŚ DLA SIEBIE? Realizować się, spełniać marzenia? My tak mamy! Po prostu cieszymy się tym pięknem, które nastaje o tej porze roku, chciałybyśmy się nim dzielić i je mnożyć. I stąd pomysł na założenie wspólnego bloga. Czytaj dalej…

Przyjaźń od drugiego wejrzenia

Był rok 1989. Wrzesień był ciepły, nastroje gorące,
bo po Okrągłym Stole nadszedł czas pierwszych wolnych wyborów w powojennej Polsce. Ale my z Magdą miałyśmy wtedy po piętnaście lat i właśnie dostałyśmy się do liceum. Jednego z najlepszych w Warszawie, stawiającego na przedmioty ścisłe, ceniącego olimpijczyków i innych pasjonatów nauki non stop. Co tam robiłyśmy? Czytaj dalej…

O wiośnie

Obie zaczęłyśmy pracować jeszcze na studiach
– to były dobre czasy dla młodych ludzi, było wiele możliwości pracy, z których korzystałyśmy, bo – trzeba to nieskromnie przyznać- obie jesteśmy pracowite. Poza tym zawsze lubiłyśmy niezależność finansową, a nasi rodzice nie byli rekinami finansjery ani spadkobiercami fortun. Po studiach miałyśmy naprawdę dużo pracy. Obie w telewizji- jedna w serialach, druga w redakcji popularnego programu dość szybko wkręciłyśmy się w tryby pracoholizmu.
Czytaj dalej…

Pielęgnacja przy okazji

Nigdy nie lubiłam spędzać zbyt wiele czasu na zabiegach pielęgnacyjnych. Oczywiście z czasem doszłam do wprawy, by dokładny, wieloetapowy demakijaż twarzy robić w pięć minut. Ale tak naprawdę najbardziej lubię maseczki na noc, które można pozostawić na twarzy na całą noc i nie bawić się w zmywanie, mydła pod prysznic, które mają działanie balsamów i preparaty wielofunkcyjne, takie jak maść oliwkowa firmy Ziaja. Czytaj dalej…

To mnie pociesza

Różnie jest z tą naszą wiosną. Nie zawsze chce być taka, jak na ładnych zdjęciach. Powiedzmy sobie szczerze: potrafi być obrzydliwa, zimna i szara. Wstaję rano, nic mi się nie chce (poza tym, że chce mi się płakać oczywiście). Nie zawsze mamy tyle zasobów wewnętrznych, żeby mimo wszystko się uśmiechnąć i stanąć do codziennego boju w pełni sił, nie zawsze zresztą wstajemy do ulubionych zadań. Zanim zbiorę się do tego, aby rozprawić się z tym, co mnie gniecie tak naprawdę, że nie mam siły wstać i robić tego wszystkiego co „powinnam” i „muszę” – (i odpowiem sobie na pytanie, czy faktycznie muszę? A może są inne rozwiązania? ) wspieram się jakoś. Czytaj dalej…

Risotto z bakłażanem

Nigella Lawson, którą uwielbiam oglądać w telewizji, napisała o risotto: „Wiemy, co sprawia, że danie ma tak łagodzące właściwości: węglowodanowy pocałunek ryżu o dużej zawartości skrobi przywraca uczucie spokoju, który jakże często nas opuszcza. Ponadto każdy kolejny kęs smakuje dokładnie tak jak poprzedni i jak kolejny. Czasem nastrój wymaga takiej niezmienności, usypiającej powtarzalności, która przywodzi na myśl karmienie małego dziecka, pozwalając bezmyślnie unosić łyżkę do ust i ponownie zanurzać ją w misce, co samo w sobie uspokaja. Nie trzeba myśleć, po prostu się je: przed nami pełna porcja ukojenia”. Czytaj dalej…

O poranku

Jaki piękny poranek! To moja ulubiona pora dnia. Dzień jest jeszcze taki świeżutki i wydaje się być obiecujący! Mam ochotę zatrzymać go, żeby trwał. Czuję, że mogłabym zrobić milion rzeczy… ale to nie jest pora na działanie, to najlepszy moment na planowanie. Nawet jeśli 2/3 tych planów obróci się wniwecz, to stworzenie w myślach takiej „konstrukcji” dnia jakoś mnie umacnia. Wiem, że za chwilę wszyscy wstaną, zacznie się pośpiech, a potem spada masa obowiązków, zaległości, kłopotów… Czytaj dalej…

Aromat, który stawia na nogi

O kawie powiedziano już chyba wszystko. Jedni uważają, że jest niezdrowa, bo zakwasza organizm, inni że jak najbardziej wskazana, bo pomaga podkręcić metabolizm, poprawia krążenie krwi i jest bogata w antyoksydanty. No, cóż nie muszę chyba pisać, do której grupy się zaliczam? Uwielbiam kawę! Czytaj dalej…

O odchudzaniu odc. 1

W moim przypadku nieuniknione jest, że wiosną powraca temat odchudzania. (Pierwszy raz pojawia się po Nowym Roku, drugi teraz, następny będzie przed wakacjami, a kolejny po wakacjach). Och, to obszerny temat, dużo szerszy niż mój tyłek. Będę poruszać go dość często, choć to zagadnienie, które potrafi popsuć mi humor, bo wywołuje we mnie sprzeczne uczucia. Czytaj dalej…

Coś dla ciała, coś dla ducha. I psa.

Wbrew temu co uważa Magda, nie zawsze byłam wiotką trzcinką ( i nadal nią nie jestem). Jako młoda dziewczyna, właśnie w liceum, borykałam się z wahaniami wagi. Nie cierpiałam siebie w okresach, gdy wskakiwało mi pięć kilogramów więcej, co przy moim wzroście (159 cm) znaczy wiele. Wreszcie osiągnęłam w miarę stabilną wagę. O tym, co mi w tym pomogło jeszcze postaram się napisać. Czytaj dalej…